• Wpisów:12
  • Średnio co: 237 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 18:15
  • Licznik odwiedzin:2 788 / 3086 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
No to się rozchorowaliśmy.. najpierw on, później ja.. od 2 tyg nie wychodzimy na dwór, szybkie siku i do domu. Oboje szalejemy w domu - nie da się usiedzieć, Lenny patrzy tęsknie przez okno.. tyle śniegu a nie można się w nim potarzać.. ja patrzę tęsknie za okno, taka fajna pogoda a nie można z niej skorzystać.. przydałby się spacer.. oj tak długi spacer po okolicznych lasach, przydałby się.. bardzo.. ale nici z tego oboje jeszcze na antybiotykach..
Przeczytałam dziś PP od deski do deski.. wysłałam im komentarz do komentarza - ciekawe czy wydrukują..
wstawię też tu..


Witam! Piszę w sprawie listu "Wystawa to zabawa" w PP 1/11.
Jestem wystawcom i sprawę klatek widzę z zupełnie innej strony. Wystawa to show - pies ma wyglądać pięknie i to chyba każdy rozumie, jednak wiele osób nie widz/nie chce widzieć że to też tłumy ludzi, często rodziny z krzyczącymi dziećmi, często ludzie którzy nie potrafią się zachować przy psie. Mój psiak pierwszą swoją wystawę spędził na kocyku, obok mnie - to był bardzo zły pomysł - tłumy podchodziły, pchały ręce do głaskania - większość osób nawet nie pytało o zgodę! Odwróciłam się na chwilę, żeby odebrać telefon, a mój pies został osaczony przez nieupilnowane dzieci, które "chciały tylko pogłaskać". Teraz zabieram klatkę – pies chętnie spędza w niej czas – nie ma kłopotu z pchaniem rąk do psa, z cmokaniem – pies jest zamykany w klatce, a klatka stoi w koncie namiotu lub kiedy nie mamy namiotu jest przykrywana narzutą – pies ma cicho i ciemno, może się odprężyć, przespać się spokojnie i uspokoić. Mój pies lubi ludzi, uwielbia głaskanie, ale co za dużo to nie zdrowo, nikt z nas nie chciałby, żeby zupełnie obca osoba bez przedstawienia się i ostrzeżenia podbiegała do nas i głaskała po głowie – takie zachowanie innego człowieka względem nas traktowalibyśmy jak szczyt chamstwa – niestety bardzo dużo osób na psich wystawach tak zachowuje się względem obcych sobie psów. Ja mam dodatkowy kłopot – mam pudla, do tego średniaka, więc nie jest to wielki, groźny pies – to tym bardziej skłania ludzi do podchodzenia i „macania” psa bez pozwolenia.
Czasem może się wydawać, że pies siedzi cały czas w klatce – pamiętajmy jednak że wystawcy są na terenie wystawy od 8-9 do 16-17 – a przeciętny „zwiedzający” jest na wystawie 2 godziny maksymalnie.
Chciałabym żeby ludzie zrozumieli, że trzymanie psa w klatce to nie objaw bezduszności, ale empatii – ja rozumiem co mój pies czuje kiedy tyle obcych ludzi go dotyka i rozumiem, że on też ma prawo do strefy prywatnej i miejsca gdzie nikt nie ma prawa go niepokoić – takim miejscem jest właśnie klatka – zbawienie dla większości psów i ich wystawców.
Taki mały apel – rozpoczyna się kolejny sezon wystawowy – pamiętajmy, że psy na wystawach to nie pluszaki do głaskania – zanim dotkniemy psa zapytajmy właściciela o zgodę, dajmy psu dłoń do obwąchania i nie głaszczmy po czubku głowy. Pilnujmy dzieci i uczmy je kontaktu z psem, nie podchodźmy bezkrytycznie, czy z uśmiechem do prób szarpania psa czy prób wyrwania smyczy z rąk właścicieli – bo i takie dzieci i takich rodziców na wystawach się spotyka.


uh to dziecko wyrywające mi smycz mam do tej pory w głowie.. wyjdzie że jestem uprzedzona.. ale cóż zrobić, jak się ma słitaśnego pieseczka którego dzieci kochają..
 

 
trening klikerowy powinien trwać od 30 do 60s.. tak! sekund! zaczęłam używać stopera i ze smutkiem stwierdziłam że nasze treningi trwają od 3 do 5minut.. za długo.. zdecydowanie za długo zdaniem trenerki..
wczoraj pierwszy trening z mierzonym czasem.. klikamy na kółeczka.. jedna strona, druga strona.. i koniec.. chwale psa i odchodzę, Lenny czeka.. chowam kliker Lenny czeka.. ściągam saszetkę ze smakami - Lenny smutny podchodzi i trąca mnie łapką.. niestety, treningu koniec.. pies jeszcze próbuje - targetuje płytkę, którą nieopatrznie zostawiłam, robi siad, leżeć, obrót.. daje łapę.. w końcu frustracja zwycięża.. zaczyna szczekać.. patrzy na mnie i szczeka tak przeciągle - tak szczeka rzadko..
zrobiliśmy przerwę.. trochę przeciągania, trochę przytulania.. i znów łapię za kliker - Lenny gotowy, skupiony i nakręcony na robienie czegoś.. jedno kółko, drugie kółko, trzecie kółko - no dobra, starczy na dziś.. po 15min znów łapię za kliker.. tym razem target.. tym razem dopracowujemy - teraz nagradzamy juz nie tylko nachylenie się nad celem czy pacnięcie łapą, teraz trzeba dotknąć nochalem albo podrapać - dłuższy kontakt jest chwalony.. smaki dajemy z ręki albo rzucamy.. po kilku chwilach - szok - Lenny nie chce smaka - on chce targetować, jak klikałam patrzał na mnie po czym znów zaczynał targetować..

biedny nie wymęczony pies..
 

 
Zachwyt.. duma.. chęć do robienia tego dalej.. tak.. to chyba myślę najczęściej kiedy patrzę w oczy tego diabła chwilę przed startem..
mój autystyk, skupiony na kwiatku, piesku, kamyczku.. no dosłownie na wszystkim innym tylko nie na mnie.. w chwili kiedy widzi przeszkodę, dostaje komendę "siad" już wie co go czeka i już nie może się doczekać.. siedzi i patrzy na mnie zachwyconym wzrokiem - wzrokiem który mi dodaje energii.. który mówi "no dalej! róbmy coś!"
Człowiek nie rozumie co tak ciągnie do psich sportów, do póki sam nie spróbuje - do póki nie zobaczy jak jego pies się zmienia.. jak z gródki ziemi wyłania się diament.. jak powoli, w miarę szlifowania ujawnia się jego piękno..
to były dobrze wydane pieniądze, to była dobra decyzja. tak. Lenny jest stworzony do sportu.
 

 
Mały piesek.. biedny mały piesek.. nikt nie zwraca na niego uwagi.. jest sam.. biedny i samotny..
i nic to że chwile wcześniej bawiliśmy się w aport.. nic to że się zmęczył i położył spać, nic to że mama przy nim leżała i go głaskała tak jak on najbardziej lubi być głaskany kiedy zasypia.. nic to.. mama wyszła zapalić, znaczy że już nie kocha, już nie interesuje ją piesek.. a piesek musi być w centrum uwagi.. mama musi się na nim skupiać ZAWSZE.. cały czas, nie przerwanie.. w nocy musi go tulić, w dzień musi przy nim siedzieć i chociaż małym fragmentem swojego ciała dotykać małego biednego pieska..
Zaczynamy odcinać pępowinę.. pępowinę którą terrorem podłączył do mnie mały piesek.. mały bezbronny piesek, płaczący i piszczący kiedy mama nie zwracała na niego uwagi..
ale mama ma już dość.. ma dość towarzystwa w łazience, ma dość towarzystwa na papierosie, ma dość pisków i jęków kiedy tylko musi zrobić coś co nie jest związane z małym biednym pieskiem..
a kiedy mama nie zwraca uwagi na małego biednego pieska, staje się on wielkim czarnym potworem, potworem który dobrze wie co zrobić żeby mame zezłościć, co zrobić żeby mama MUSIAŁA zwrócić na niego uwagę..
wielki czarny potwór zaczyna osikiwać meble.. wielki czarny potwór otwiera szafki i wyciąga z nich rzeczy..
wielki czarny potwór niszczy każdy kawałek papieru, który uda mu się dostać..
wielki czarny potwór zaczyna szczekać na zabawki, na szczury, na telewizor..
kiedy mała biedna mama jest na balkonie i pali wielki czarny potwór przynosi na mokry brudny balkon poduszki z maminego łóżka.. zaczyna szarpać obrus ze stołu.. zaczyna ciągnąć za każdy napotkany kabelek - pilnując jednocześnie żeby mama mogła zobaczyć wszystko co robi..

Ale mama się nie da.. mama odetnie pępowinę.. nie da się zastraszyć.. wielki czarny potwór przegra tą bitwę.. bo mama wie że tylko spokój może ją uratować.. spokój i konsekwentne ignorowanie wszystkich złych zachowań.. mama wie że wielki czarny potwór ani razu nie może dostać tego co chce, bo będzie to kolejny gwóźdź do trumny..
wielki czarny potwór dziś zrozumiał jedno - mama bardzo długo potrafi ignorować.. nauczył się też że dopiero kiedy staje się grzeczny mama zwróci na niego uwagę..
teraz zostaje tylko utrwalenie dzisiejszej lekcji..
bardzo ciężkiej lekcji..
 

 
Na specjalne życzenie Gratis


Lenny z nową koleżanką poznaną w Chojnicach



  • awatar Gość: O! Dzięki ślicznie :D Wreszcie widzę jego kufę, nos, a nawet oczy, a nie tylko czarną plamę z lśniącymi w słońcu lokami :P
  • awatar sachma: Wiesz, Lenny na wystawie zachowuje się tak samo jak w parku ;) nie widać po nim zmiany zachowania czy stresu :) ale to też to że to szczenie, które jest sukcesywnie przyzwyczajane do takich spędów ;)
  • awatar Baaj & Celar: To kolejny powód dlaczego nie lubię wystaw, bo psy ich nie lubią. Założę się, że gdyby psiaki się poznały 'luzem' w parku to wyglądałoby to zupełnie inaczej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
no to wróciliśmy z tarczą
Lenny dostał kolejne WO do kolekcji..
Byłam na niego tak zła, że myślałam że zaraz wybuchnę.. w ogóle nie chciał się skupić.. nie chciał jeść, nie chciał pić.. najchętniej bawiłby się z psami albo spał..
Nie mogliśmy się zgrać, szedł bardzo nie równo i nerwowo, ciągle się oglądał i wąchał trawę, biegł cały czas z głową w dół.. a na stole.. postanowił zalizać sędziego! na nic moje ustawianie! na nic przywoływanie do porządku! NIE! ON TERAZ LIŻE PANA I KONIEC!
Sędzia myślał chyba że to nie mój pies.. bo zaczął mnie o jego imię wypytywać.. znaczy zapytał "tu mamy..." a ja nauczona doświadczeniem z innych wystaw, to mówię "baby" - widzę że to nie o to chodzi.. to mówię "piesek".. znów brak satysfakcji mówię "Lenny" pan patrzy w kartę i chyba skumał że mówię tylko drugi człon imienia bo przestał mieć minę pytającą..

Opis jak opis.. wszystko pięknie, ładnie, tylko za duży, temperamentny i wymagający ćwiczeń i obycia na ringu..
ale nominacja do best baby było, no bo ocena WO do czegoś zobowiązuje..
do best baby szliśmy bez żadnych nadziei - założyliśmy z Sebą że dziś mamy zły dzień, ogólnie to chcieliśmy się zwinąć do domu i nie czekać na best baby, ale ja stwierdziłam że do trzech razy sztuka i trzeba spróbować..

W ogóle Lenny był krzywo ścięty.. tak mi się kręcił wieczorem przed wystawą na stole że jeden bok miał bardziej wycięty a drugi mniej..

Więc weszła z rozdygotanym, wręcz pokładającym się , krzywo ściętym z przełysieniami na plecach (za krótko ścięta sierść.. no ale jak nie ściąć za krótko jak w momencie cięcia pies siada.. dobrze że go nie pokaleczyłam , kompletnie nie skoncentrowanym na mnie, tylko obwąchującym wszystko dookoła psie..

Uśmiech na gębę i robimy dobrą minę do złej gry.. ustawiamy najlepiej jak potrafimy, cały czas się szczerząc i po cichu uspokajając Lennego.. cały czas powtarzałam że jeszcze chwilka, że jest piękny, grzeczny, że moje maleństwo biedne, żeby stał, że zaraz jedziemy do domku, ale teraz musi dać z siebie wszystko..
.. no i dał z siebie wszystko, biegł trochę za szybko.. ale udało się go przystopować.. kilka razy powiedziałam "nie" "wolniej" "Lenny na mnie" i się udało 1/5 kółka przegalopował, później już szedł..
Lenny miał wczoraj kłopoty z brzuszkiem.. nie potrzebnie eksperymentowałam z miodem i się mi biedaczek struł.. bąki puszczał nieziemskie całą drogę do Chojnic - musieliśmy mieć ciągle otwarte okno, kupę zrobił dopiero przed wyjściem na ring.. żałowałam że nie mam węża pod bokiem, bo to szybciej dało by się spłukać niż zebrać.. ale jako odpowiedzialny właściciel z bólem serca i żołądka posprzątałam..
dziwie się że w ogóle chciał wejść na ring.. ale jak się już tam znalazł i zobaczył to stado szczeniąt zachował się bardzo przyzwoicie..
wywalczyliśmy II miejsce w best baby - o dziwo.. jak jest w formie i pięknie uczesany to nawet na 4 miejsce się nie załapiemy, a jak wygląda jak pół dupy zza krzaka to proszę - II miejsce

Ogólnie wróciliśmy strasznie zmęczeni, ale i bardzo zadowoleni
  • awatar sachma: bo w wielu jadłospisach barfowych jest właśnie miód, bo piszą że od czasu do czasu przydałoby się podać, bo jest zdrowy.. ale jak widać łyżka miodu i 3 łyżki jogurtu naturalnego to jednak za dużo jak dla niego..
  • awatar AngelsDream: A czemu miód, jeśli mogę spytać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jutro kolejna wystawa przed nami.. znów sami w stawce.. powoli zaczyna mnie to irytować.. bo jak mogę się dowiedzieć czy mam dobrego psa, jak wszędzie jesteśmy sami? wygrana przy braku konkurencji to nie wygrana..
Lenny się przyzwyczaja do klatki - o dziwo na wystawach to najlepsze i ukochane miejsce, ale już w domu nie bardzo..
  • awatar Gość: Jutro było wczoraj. Hm... Jak poszło? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasem zastanawiam się czemu ludzie na ulicy dziwnie się na mnie patrzą.. czasem przeraża mnie spojrzenie rodziców.. dopiero po czasie zdaję sobie sprawę "aaa znów gadam do psa"..

Ale Lenny to nie jest zwykły pies.. dużo do niego mówię, a on słucha.. raz mniej raz więcej.. czasem zachowuje się jak rasowy nastolatek i na każde moje słowo reaguje krzykiem i nie zgadza się z tym co mówię.. oj tak.. lubi się stawiać i pokazywać swój punkt widzenia..
Może dlatego że dużo do niego mówię wie co znaczy "idziemy do łazienki" czy "chodź do kuchni" - mimo że kuchnia jest zaraz za łazienką zawsze bezbłędnie wybiera pomieszczenie i jest tam przede mną.
Rodzice uwierzyli mi że on rozumie co do niego mówię dopiero kiedy zobaczyli reakcje Lennego kiedy powiedziałam "Mamo idę kąpać Lennego" - pies momentalnie się ulotnił, nie chciał przyjść i nie chciał iść ze mną do domu.. Bo Lenny nie znosi się kąpać - w rzece jak najbardziej, ale w wannie? do wanny to on może zaglądać, ba może nawet tam się wpakować kiedy ja się kąpie, ale sam? no jak to tak.. no jak można samemu się kąpać? to takie nudne.. trzeba stać, leją na ciebie jakieś śmierdzące pieniące się świństwo a potem jesteś cały mokry i nie możesz biegać po domu tylko musisz siedzieć i buchają na ciebie takim ciepłym powietrzem i CZESZĄ, oj tak bezczelnie czeszą kiedy ty chcesz się bawić.. no zgroza..
Czasem rzucę sobie w powietrze, że chciałabym się przejść - Lenny już czeka pod drzwiami, czasem nieopatrznie powiem że Lenny pewnie zaraz będzie sikał - no i mamy plamę w domu.. bo Lenny sika jeśli mu się przypomni że chce sikać - wychodząc na spacer trzeba mu przypominać, że teraz trzeba zrobić siusiu, później grzecznie zapytać czy nie chciał by jeszcze kupki? piesek patrzy, myśli, przetwarza i rzeczywiście! przypomina sobie że jeszcze to mu się chce..
Najgorzej jest kiedy powiem że gdzieś jadę albo jechałam albo pojadę - Lenny nie rozróżnia jeszcze czasów.. niestety.. po słowie "jadę/pojadę/jechałam" pies nie odstępuje mnie na krok.. no bo przecież JEDZIEMY!! taa samochód to to co pudle lubią najbardziej, a jeszcze fajniej jak jedziemy sami - wtedy całe przednie siedzenie dla niego..
Czasem się zastanawiam jakim opiekunem jest człowiek który nie rozmawia ze swoim psem.. bo skoro tyle osób patrzy na mnie jak na idiotkę kiedy mówię do psa "idziemy nad rzekę" albo "no oddaj mi piłkę to ci rzucę, jak nie oddasz to nie będę się z tobą bawić" czy chociaż "nie bój się pieska" albo "nie wolno skakać na panią".. to wychodzi na to że wielu opiekunów używa tylko kilku poleceń w kontaktach z psem i na tym kończy się kontakt..
Ogólnie rzecz biorąc, nie przeszkadzają mi spojrzenia, bo wiem że ja nie muszę uczyć psa konkretnych poleceń - mój pies reaguje na "siad" "usiądź sobie" "siadaj na dupie i się nie ruszaj" (to przy okazji jest siad i zostań )
Nie wiem tylko dlaczego nie rozumie że w domu się nie sika.. jedyny problem który jest dla mnie nie do przeskoczenia.. On pięknie sygnalizuje w ciągu dnia.. wieczorem nie chce mu się wychodzić, więc robi coś, wstaje odchodzi kilka kroków dalej i leje.. nagradzanie za robienie na dworze nic nie daje.. karcić jeszcze nie próbowałam, za bardzo nie podoba mi się pomysł karcenie za załatwianie potrzeba fizjologicznych - wszak nie chodzi o to żeby pies PRZY MNIE nie sikał, ale żeby nie sikał w domu.. na razie czeka mnie kolejny raz przewertowanie for internetowych.. cóż.. może znajdę coś..
Żeby było jasne.. pies wychodzi na spacer co 2-3h.. ale bez trudu wytrzymuje 6 - o dziwo kiedy jestem w pracy Lenny nie zostawia już niespodzianek, a kiedy jestem w domu leje gdzie popadnie.. mimo że wystarczyło by pokazać tak jak zawsze - podejść do drzwi i usiąść.. albo chociaż na mnie spojrzeć - nie robi nic.. wstaje idzie w kąt pokoju i leje..
Za robienie na dworze dostaje smaki i pochwały.. z załatwiania się w domu nie robię afer, chyba że widzę że leje, wtedy mówię "fe" Lenny momentalnie przestaje sikać, po czym wynoszę go na dwór i tam kończy i dostaje smaka..
coś czuje że długa droga przed nami...
 

 
Lenny nie słyszy, nie widzi, oj tak dziś uskutecznia inwalidztwo..
"Lenny nie" - nic,
"Lenny do mnie" - nic,
"Lenny wróć!" - nic..
"Lenny obiad" - i cudowne ozdrowienie.. chyba zamiast "do mnie" zacznę krzyczeć "obiad" o.O
Dziś Lenny też nie widział..
pokazuje na siad, nic,
pokazuje na leżeć - nic,
pokazuje na łapa - dał.
pokazuje smakołyk i mamy salwę siad, leżeć, łapa, stój i tak w kółko do póki nie dam smaka o.O smaka nie było, było za to wyciszenie i kolejna próba ćwiczeń, tym razem było lepiej
  • awatar sachma: Oj strasznie.. on nie chce nic.. dopiero koło 21-22 Lenny odżywa.. najgorsze że w ciągu dnia nic nie je, więc teraz ma tylko dwa posiłki dziennie.. je mniej..
  • awatar AngelsDream: Upały nadal Wam doskwierają?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Lenny to pies kochający ludzi.. kocha wszystkich - pana na rowerze, panią w wodzie i dzieci biegnące z piłką, kocha nawet pana leżącego pod drzewkiem w stanie wskazującym..
Tą miłość trzeba pielęgnować, ale też nie można przesadzać.. jakież jest moje zdziwienie kiedy szczeniak podbiega do tzw cmokacza*, a ten ma pretensje że pies do niego podszedł! Bo przecież woła się psa po to żeby NIE PODCHODZIŁ. Na początku nie pozwalałam podchodzić - ale jak można pracować kiedy pies się nakręca na obcą osobą która go woła a nie na smaki? Później prosiłam żeby tego nie robić bo pies pracuje.. jako że nic się nie sprawdzało, wyćwiczyliśmy przywitanie, tj pies ma czekać do póki nie dostanie hasła "witaj", wtedy może podejść do osoby i się z nią witać. Nie mam już skrupułów że pies kogoś obskoczy - skoro wołają, muszą wiedzieć z czym to się wiąże.
Łatwiej się pracuje kiedy pies się przywita - podbiegnie, poliże i poskacze, po czym traci zainteresowanie obcą osobą, dzięki czemu cmokacz odchodzi i nie przeszkadza a pies jest usatysfakcjonowany bo się przywitał i ma gdzieś obcych






*osoba usilnie próbująca zwrócić uwagę psa właśnie na siebie, cmoka, gwiżdże i woła psa, mimo że widzi że pies pracuje - bo najczęściej jesteśmy atakowani kiedy ćwiczymy aport czy zostań..
 

 
Lenny debiutował na wystawie w Olsztynie 04.07.2010
Zdobył ocenę Wybitnie Obiecujący i nominację do Best Baby
Opis : " Oba jądra w mosznie. Piękna głowa. Cudownie "wykończona" kufa. Dobry zgryz. Łapy lekko wygięte. Dobre proporcje. dobrze wypełnione żebra. Dobra linia grzbietu. Wspaniały chód i ustawienie frontu i zadu w ruchu."

Best Baby przegraliśmy między innymi przeze mnie - raz że nie spodziewałam się że to tak szybko poleci i zanim zaczęłam go ustawiać to sędzia już przemknął, dwa spóźniłam się lekko na ring przygotowawczy, więc weszliśmy z biegu, trochę roztargnieni, nie zdążyłam małego nakręcić, biedak nawet nie wiedział że w ręce mam serek i że to już trzeba ładnie wyglądać Ale to była nasza pierwsza wystawa - oboje się uczymy

 

 
Blog poświęcony mojemu małemu szczęściu
CLEVER LENNY Lindeza FCI - czarny pudel miniatura - chyba

Na własnego psa czekałam coś koło 8lat.. 8lat marudzenia, jęczenia i wymyślania powodów dla których chcę psa, 8lat psiej manii, która teraz procentuje - znam większość ras, ich potrzeby i charaktery - przez 8lat szukałam psa dla siebie - rasy która będzie odpowiadać mi zarówno charakterem, poziomem inteligencji, aktywnością jak i wyglądem - przeszłam przez wiele, na prawdę wiele ras.. od staffika, przez grzywacza po owczarki belgijskie i dużego szwajcara.. bo i moje wymagania się zmieniały i coraz bardziej dostrzegałam finansową stronę psa - fakt że dużo wyjeżdżam i chcę żeby pies mógł mi towarzyszyć też miała duży wpływ, przede wszystkim na wielkość psa.
Wybór padł na pudla, rasa która spełniała moje wszystkie oczekiwania i nie miała dla mnie wad - zresztą nadal nie ma są tylko drobne niedoskonałości z którymi dzielnie walczymy

Wbrew pozorom, kupić pudla to nie taka łatwa sprawa - hodowli jest mało, miotów nie wiele - dużo psów nie przebadanych - a ja wychodzę z założenia że jak już mam brać zwierzę to z najlepszego możliwego miejsca - import odpadał, bo chciałam moc odwiedzać szczenie i obserwować jego rozwój na własne oczy, móc zobaczyć kilka razy matkę i poczuć atmosferę jaka panuje w domu hodowcy.
Padło na dwie hodowle - w obu psy przebadane, w obu wspaniałe hodowczynie i piękne psy.. później wybór padł na jedną z nich, bo ona była pewna że szczeniaki będą - Lenny urodził się w drugiej

Niespodziewanie szybko mój świat stanął na głowie

Lenny urodził się w Gdyni 04.03.2010


był największym szczeniakiem z miotu

Przybierał i rósł a ja coraz bardziej zakochiwałam się w nim



Od początku zapowiadał się na wspaniałego psa



ale wygląd to nie wszystko..

Im bardziej pokazywał się jego charakter tym bardziej cieszyłam się że będzie mój

Lenny jest pieskiem dużym, w wieku 4 miesięcy mierzy 34cm w kłębie - prawdopodobnie wyrośnie na średniaka. Jest uparty, bardzo inteligentny i zwinny


Spełnia moje wszystkie oczekiwania względem psa - ma swoje za uszami, ale pracujemy nad tym